To, czemu się opierasz, trwa….
Wyjście z traumy rozwojowej

Oś funkcjonalna podwzgórze – przysadka – nadnercza, o której piszę przy okazji omawiania zaburzeń hormonalnych, jest niezależna od naszej woli i to właśnie ona jest nieustannie pobudzana w przypadku traumy rozwojowej. Skutkuje to zaburzeniami funkcjonalnymi w układzie nerwowym, mięśniowo-szkieletowym, hormonalnym, immunologicznym. Każdy z tych układów może być nadaktywny lub niedostatecznie aktywny. Przypuszczalnie, efektem zbyt aktywnej osi podwzgórze- przysadka – nadnercza mogą być choroby autoimmunologiczne, kiedy to ciało atakuje samo siebie. Osoba, która poddana była przez wiele lat negatywnym bodźcom jest w wiecznym stanie gotowości w oczekiwaniu kolejnych przykrych wydarzeń.  Istnieją teorie mówiące o tym, że układ odpornościowy związany nierozerwalnie z psychiką także staje się nadaktywny i w ostateczności atakuje własne tkanki. Ten czarny scenariusz niekoniecznie musi by udziałem każdego. Wyjście z traumy jest możliwe dzięki prężnie rozwijających się w ostatnich latach terapii sensomotorycznych.   

Wiele miejsca w artykułach poświęciłam na dokładne opisanie mechanizmu mobilizacji organizmu przed prawdziwym lub domniemanym wrogiem. Oprócz mobilizacji jest jeszcze inna reakcja w obliczu nieuchronnego szoku – tak zwane „zamrożenie”. Wiążą się z nim odczucia chronicznej bezradności. Efektem tego może być, podobnie jak w przypadku chronicznego stanu gotowości „walcz i uciekaj”, niska odporność na infekcje, co przejawia się w częstych i ciągnących się przeziębieniach oraz w ukrytych, chronicznych chorobach infekcyjnych, które mogą się w tych okolicznościach ujawnić.

Terapie sensomotoryczne

Mimo, że wspomniana wcześniej oś funkcjonalna podwzgórze – przysadka – nadnercza działa bez naszej woli, nie oznacza to, że nie mamy na nią wpływu. Możemy na przykład pracować nad elastycznością psychiczną w obliczu niesprzyjających wydarzeń. Wrócimy wtedy szybciej do pierwotnej równowagi po przeżyciu flash-back’a lub realnego się zagrożenia. Pierwotna równowaga to bycie „tu i teraz”, czyli bycie dostępnym emocjonalnie, poczucie, że się żyje, jest się pełnym energii i jest się połączonym ze światem dookoła.

Wyzwolenie z traumy zaczyna się od tego, co naukowcy nazywają „przechwytywaniem” – czyli od bycia świadomym subtelnych stanów własnego ciała.

Można to zrobić tylko wtedy, gdy „policjant” – kora przedczołowa – nauczy się obserwować, co się dzieje w ciele. Praktyka uważności wzmacnia tę strukturę w mózgu i jest kamieniem węgielnym w przezwyciężaniu traumy. Angażuje ona wszystkie pięć zmysłów: wzrok, słuch, dotyk, smak i węch. Mocne zakotwiczenie we własnym ciele daje przeświadczenie, że świat jest znacznie mniej przerażającym miejscem niż nam się wydawało.

Dr Peter Levine – światowej sławy specjalista w dziedzinie traumy – już w latach siedemdziesiątych zauważył, że jeśli straumatyzowani ludzie doświadczali nowych wrażeń na poziomie ciała, te nowe doświadczenia cielesne osłabiały ogólne poczucie beznadziejności i oderwania od siebie.  Idąc za tą  obserwacją stworzył podwaliny terapii, które  bazują na doświadczeniem somatycznym  i doskonaleniu się w odbieraniu sygnałów wysyłanych przez ciało.

Celami podejść sensomotorycznych jest:

  • uwolnienie informacji sensorycznych zablokowanych, zamrożonych przez traumę
  • pomoc pacjentom w sprzymierzeniu się z nową energią uwolnioną przez to wewnętrzne doświadczenie zamiast ją tłumić
  • pomoc w dopełnieniu aktów samoobrony, które były ograniczone lub zablokowane z powodu przeżytego terroru

Tego typu terapie pomagają ludziom uchwycić sensacje w ciele leżące u podstaw lęku, złości lub strachu. Może to być wrażenie ciepła, zimna, ucisku, napięcia.

Kiedy jesteśmy zbyt niespokojni, nieufni lub zbyt zamknięci, aby pracować z terapeutą, pomocne mogą być relacje z innymi ssakami. Psy, koty, konie są często uczestnikami terapii leczenia traumy.

Ciało i psyche same się regulują, jeśli damy im na to szansę

Wszyscy terapeuci zajmujący się uzdrawianiem traumy rozwojowej są zgodni co do tego, że ciało jest naturalnie zdolne do samouzdrowienia oraz ma zakodowane skłonności do tego, co jest dla niego dobre. Dzięki pracy nad zniwelowaniem traumy ciało „odnajduje” tę wrodzoną inteligencję potrzebną do samoregulacji. Jako ludzie należymy do jednego wielkiego ekosystemu przyrodniczego. Przyroda pozostawiona sobie samej, bez negatywnych wpływów człowieka, ma niesamowitą zdolność do samonaprawy. To samo dzieje się z naszym ciałem gdy tylko zredukujemy negatywne wpływy środowiska, zarówno te psychiczne jak i fizyczne.

Samoregulacja układu nerwowego jest to długotrwały proces, w którym zauważymy okresy polepszenia i momenty pogorszenia samopoczucia.

Na przykład są osoby, którym spada tętno w stresujących sytuacjach. Podczas fazy regulacji układu nerwowego mogą zareagować na stres jeszcze niższym tętnem. Nierzadkim zjawiskiem podczas medytacji, terapii dźwiękiem mogą być stany przeciwne do tych, które byśmy chcieli osiągnąć – czyli napady lękowe, stany głębokiej depresji i cały wachlarz nieprzyjemnych objawów: zawroty głowy, nudności, zmęczenie, problemy ze snem…. Są to jak najbardziej naturalne reakcje nazywane przez specjalistów detoksykacją emocjonalną.

Dodam jeszcze, że w ciężkich przypadkach i na początku drogi ku zdrowiu konieczna jest praca z odpowiednim, certyfikowanym terapeutą. Pod określeniem „odpowiedni” rozumiem nie tylko jego certyfikaty specjalisty w  leczeniu traumy rozwojowej metodą terapii somatycznych, ale także fakt, że mamy z nim dobry kontakt, czujemy się z nim bezpiecznie i możemy mu zaufać. Terapeuta, z którym możemy stworzyć psychologiczne poczucie bezpieczeństwa, to najlepsza trampolina do wyzdrowienia. Przypominam, że skoro trauma rozwojowa jest zawsze spowodowana przez innych ludzi, to również inni ludzie są w stanie ją uleczyć.

Dla tych, którzy mają silne mechanizmy obronne, terapią do zaproponowania jest hipnoza, która jest efektywną metodą komunikacji z podświadomością. Rodzajem hipnozy jest stan transu, w którym umysł jest bardziej podatny na pozytywne sugestie zmieniające widzenie siebie i świata na bardziej pozytywne.

W tej metodzie wykorzystywana jest moc autorytetu, szczególnie, jeśli terapeutą jest lekarz. Gra w tym rolę podświadome przeświadczenie: „poprzez stan relaksu staję się bardziej podatny na zranienia, ale daję Ci możliwość wpłynięcia na mnie poprzez fakt, że jesteś dla mnie autorytetem”. Ludzie po wielu negatywnych doświadczeniach budują gruby, psychologiczny mur i jest mało prawdopodobne, że od razu uda im się przejść w stan relaksu i podatności na sugestie. Chroniczny stres idzie w parze z negatywnym widzeniem samego siebie. Rolą terapeuty jest pomoc pacjentowi w dojściu do wypaczonego obrazu samego siebie i zmianę tego obrazu na bardziej pozytywny. Ludzie chorujący na choroby autoimmunologiczne mogą zadać sobie pytanie:  Czy coś jest nie tak z moim ciałem, czy nie lubię mojego ciała, skoro ono atakuje mnie? Czy mogę się pojednać z moim ciałem? Nie jest łatwo odpowiedzieć sobie na te pytania, dlatego wielu ludzi boi się wyruszyć w emocjonalną podróż ku zdrowiu.

Trzy proste sposoby na bardzo efektywne zmniejszenie stresu wewnętrznego:

  • powtarzanie mantr złożonych z prostych dźwięków

Dr Levine proponuje bardzo proste ćwiczenie, aby zmniejszyć stres wewnętrzny: usiądźmy wygodnie w zacisznym miejscu, weźmy pełen i spokojny wdech.  Podczas długiego wydechu wymawiajmy dźwięk  – „Wuuuuuu…” powoli , długo i niskim tonem, aż do końca trwania wydechu. Pozwólmy sobie na wzięcie spokojnego i pełnego wdechu i powtórzmy wymawianie dźwięku „Wuuuu…”. Powtarzajmy te czynności jak mantrę, aż do momentu, kiedy wyraźnie odczujemy spokój wewnętrzny. Następnie przyjrzyjmy się jak to odczucie spokoju jest odbierane przez nasze ciało, co czujemy w brzuchu, w nogach, w plecach, w rękach. 

  • obserwowanie nieprzyjemnych emocji jak chmur na niebie

Mój nauczyciel ajurwedy[i] dr Partap Chauhan powiedział mi kiedyś : „Wyobraź sobie swój brak poczucia bezpieczeństwa, bezsilność, głęboki smutek, wściekłość jako chmury, które płyną na niebie. Obserwuj je bardzo uważnie, bo prędzej czy później one znikną. Nie jesteś twoimi emocjami, nie jesteś twoimi myślami, nie jesteś twoim bólem w ciele, jesteś duszą, która jest wieczna”. Muszę przyznać, że za każdym razem, kiedy opanowują mnie trudne emocje, ta wizualizacja działa.

  • proste ćwiczenia w oddychaniu

W razie napadu lęku, zdenerwowania lub stresu weźmy w normalnym dla nas tempie wdech, wstrzymajmy go lekko i zróbmy wydech trwający 4 sekundy. Następny wdech, wstrzymanie oddechu i wydech tym razem 5 sekundowy. Powtarzajmy ten cykl jeszcze 3 razy aż dojdziemy do 8 sekundowego oddechu, jeśli damy radę.  Powtarzajmy całą sekwencję przez 5 minut. Gwarantuję, że zbyt pobudzony autonomiczny układ nerwowy wróci do normy.

Jaki jest udział naturopatii w terapii leczenia traumy?

Jestem przekonana, że bez dopełniających się wzajemnie działań na poziomie psychologicznym, fizycznym i duchowym nie można się wyzwolić z traumy rozwojowej. Idealnie byłoby, gdyby pacjent miał zespół specjalistów, którzy w porozumieniu ze sobą pomagają mu dojść do zdrowia. Tego typu podejście multidyscyplinarne jest stosowane w centrach pomocy osobom straumatyzowanym w USA. Osobiście nie słyszałam, aby w Polsce istniały takie centra, gdzie zatrudniani są naturopaci. Miejmy nadzieję, że jest to tylko kwestia czasu, aby to brakujące ogniwo się pojawiło.

Podstawową zasadą w pomocy naturopatycznej jest wyregulowanie pracy układu nerwowego PRZED jakimikolwiek innymi działaniami.

Pierwszym krokiem jest wyciszenie nadaktywnego układu limbicznego w mózgu. Jeśli człowiek jest w stanie chronicznego, bardzo silnego stresu, to żadne suplementy i terapie regulujące pracę komórek nie przyniosą oczekiwanych rezultatów.

Dobrym sposobem mogą być natomiast odpowiednio dobrane dla każdej osoby olejki eteryczne i wyciągi z roślin adaptogennych [ii], które wyciszą nadaktywny współczulny układ nerwowy przy jednoczesnym zachowaniu pełnej trzeźwości w odbiorze bodźców.  Ułatwią także pacjentowi pracę z psychologiem czy terapeutą w podejściu sensomotorycznym do traumy.

Drugim wyzwaniem jest wyregulowanie poziomu głównych neuroprzekaźników: serotoniny, dopaminy, GABA. Do tego służą odpowiednio dobrane suplementy, po uprzednim zinterpretowaniu wyników analiz z zakresu medycyny funkcjonalnej. Trzeba także wiedzieć, czy pacjent zażywa leki psychotropowe. 

Wstępna regulacja neuroprzekaźników poprzez suplementy diety jest gwarantem sukcesu w całej terapii.  Jest niezbędna, aby pacjent dał radę w wypełnianiu wymagającego sporego wysiłku protokołu naturopatycznego. Wyobraźmy sobie kogoś, kto nie ma nawet ochoty wstać z łóżka, pogrążony jest w depresji lub targany lękami i ma za zadanie przygotować samodzielnie posiłki ze zdrowych, lokalnych produktów BIO…. Wiadomo, że taki scenariusz skazany jest na niepowodzenie.

Trzecią kluczową sprawą jest optymalizacja pracy nerwu błędnego. Dla przypomnienia jest to nerw, który łączy mózg z najważniejszymi organami w ciele. Przenośnie mówiąc jest to nerw odpoczynku, trawienia i detoksykacji. W traumie rozwojowej nerw błędny jest niedostatecznie stymulowany. Niski tonus nerwu błędnego jest w stu procentach związany ze wszelkimi chronicznymi problemami jelitowymi. Podniesienie jego aktywności jest konieczne, aby żołądek produkował dostateczną ilość kwasu solnego, aby trzustka produkowała enzymy, potrzebne jest też, aby jelita miały właściwą perystaltykę. Co ciekawe nerw błędny jest nazywany także nerwem współodczuwania – stajemy się bardziej socjalni, uprzejmiejsi i cierpliwi, jeśli jego tonus jest prawidłowy.

Na rynku amerykańskim istnieją urządzenia przypominające formą słuchawki, które zakłada się na głowę i które przesyłają impulsy elektryczne stymulujące nerw błędny. Innymi, mniej efektywnymi sposobami jest codzienne płukanie gardła (Hindusi mają to w repertuarze porannych ablucji i nikt się temu nie dziwi), głośny śpiew lub przynajmniej mrucznie, nucenie. Jego aktywność odwierciedla parametr pracy serca – zmienność rytmu zatokowego [iii] (z ang.  Heart Rate Variabiality). Podczas gdy częstotliwość pracy serca jest mierzona przez liczbę jego uderzeń na minutę, zmienność rytmu zatokowego mierzy wariacje czasowe pomiędzy poszczególnymi uderzeniami serca.

Jest też wyznacznikiem równowagi pomiędzy dwoma gałęziami autonomicznego układu nerwowego – współczulnego i przywspółczulnego. Do mierzenia tego parametru w zaciszu własnego domu służy małe urządzenie o nazwie Inner Balance, które podłącza się do telefonu komórkowego. Niska zmienność rytmu zatokowego występuje w przypadku traumy rozwojowej, chronicznej choroby i jak żaden inny parametr zapowiada z całą pewnością krótsze życie, jeśli nie podejmiemy kroków, aby go podwyższyć [iv].

Co podnosi zmienność rytmu zatokowego? Odpowiem w wielkim skrócie: przynajmniej pół godziny dziennie spędzone na świeżym powietrzu, Qi Gong, medytacje, joga, głębokie oddychanie, śmiech, pozytywne relacje społeczne, ćwiczenia fizyczne, post tymczasowy, picie soków warzywnych, olejki eteryczne i… terapeuci, którym możesz zaufać.

Aby tonizować nerw błędny każdego poranka:
– pooddychaj głęboko przez 5 minut
– pomedytuj przez 5 minut
– napisz linijkę tekstu w dzienniku wdzięczności
– poskacz na mini trampolinie przez 10 minut
– weź 10 sekundowy zimny prysznic

Dopiero następna fazą jest przyjrzenie się jak funkcjonuje cały organizm.  Należy sprawdzić przypadłości idące w parze z traumą rozwojową:  stopień dysbiozy bakteryjnej w jelitach, czy pacjent nie ma zespołu jelita drażliwego i związanych z tym SIBO (z ang. small intestin bacterial overgrowth – nadmierny rozrost bakterii w jelicie cienkim), SIFO (z ang. small intestin fungal overgrowth – nadmierny rozrost grzybów w jelicie cienkim). Testy mogą wskazać nierównowagę hormonalną, niedobory składników odżywczych, zatrucie metalami ciężkimi i toksynami pleśni – organizmy wiecznie zestresowanych ludzi znacznie gorzej oczyszczają się z toksyn.

W zależności od wyników testów i opisywanych objawów naturopata ustala indywidualny program dla każdego klienta.

Coraz bardziej rozpowszechnioną chorobą w zachodnim świecie jest pyroluria, która jest wywołana stresem, który zmienia epigenetyczną ekspresję pewnych genów odpowiedzialnych za pewne szlaki metaboliczne. Ma się wtedy chroniczne niedobory witaminy B6 i manganu w komórkach, nawet przy bardzo dobrym odżywianiu. Już sam niedobór witaminy B6 powoduje zaburzenia w produkcji i funkcjonowaniu neuroprzekaźników, wtedy spada poziom dopaminy, serotoniny, GABA.

Najważniejsza w terapii traumy jest REGULARNOŚĆ. Nawet, jeśli mamy tylko niewiele czasu na zalecenia naturopaty, wykonujmy je każdego dnia. Każdego dnia wysyłamy w ten sposób nowe informacje do mózgu i epigenetycznie uwarunkowana ekspresja naszych genów zaczyna się zmieniać we właściwym kierunku.

Kiedy doprowadzimy funkcjonowanie naszego układu nerwowego do porządku lepiej widzimy, co jest dla nas złe a co jest dobre, podejmujemy lepsze decyzje, mamy lepszą intuicję, zaczynamy mieć pasje w życiu.

Wychodzenie z traumy może otworzyć nas na przeżycia duchowe, które mogą, ale nie muszą być związane z mistycznymi przeżyciami religijnymi. Uwolniona energia, wykorzystywana dotychczas do utrzymania różnorakich mechanizmów obronnych, otwiera nas na głębsze przeżycia duchowe oraz na ogólne poczucie dobrostanu. Leczenie traumy pozwala nam mieć lepszy wgląd we własną intuicję.

Wychodzenie z traumy nie jest tylko rozwiązywaniem problemu, jest drogą rozwoju osobistego.

Zamiast skupiać się tylko na tym jak się wyleczyć warto skupić się na codziennych czynnościach  i  na tym, co nam sprawia przyjemność. To nie oznacza poddania się.  Chodzi o znalezienie równowagi pomiędzy poddaniem się odczuciom fizycznym i psychicznym płynącym z traumy a zaangażowaniem się w codzienne życie i działania, które uszczęśliwiają i prowadzą ku zdrowiu. Warto zadać sobie pytanie: dlaczego codziennie budzę się rano, po co to robię? Większość ludzi nie zadaje sobie tego pytania – odpowiedź, która do nas przyjdzie jest ważniejsza niż samo pytanie.

Zastrzeżenie: Powyższy artykuł ma charakter informacyjny i w żaden sposób nie może być uważany za poradę medyczną.  Problemy ze zdrowiem psychicznym powinny być skonsultowane z certyfikowanym terapeutą od zdrowia psychicznego, psychologiem, bądź psychiatrą.

Definicje i źródła:


[i] Ajurweda– tradycyjna medycyna indyjska i jednocześnie najstarsza istniejąca do dzisiaj medycyna na świecie, zapoczątkowana w XII w. p.n.e. Metody ajurwedy można stosować z powodzeniem w leczeniu choroby zarówno fizycznej jak i psychicznej. Jest przede wszystkim sztuką zachowania pierwotnej równowagi organizmu, czyli zdrowia. Doskonałe efekty przynosi zwłaszcza tam, gdzie przyczyną dolegliwości są zaburzenia trawienia oraz przemiany materii.

[ii] Rośliny adaptogenne – rośliny , które mają normalizujący wpływ na układ nerwowy, ale nie nadstymulujący, ani nie blokujący normalnych jego funkcji, lecz działający raczej jako naturalny tonik

[iii] Zmienność rytmu serca w ujęciu praktycznym — doceniany czy zapomniany parametr oceny holterowskiej?

Beata Przybysz-Zdunek, Renata Główczyńska DOI: 10.5603/FC.2017.0117

[iv] „Power-Law Relationship of Heart Rate Variability as a Predictor of Mortality in the Elderly”  Heikki V. Huikuri, MD; Timo H. Ma¨kikallio, MD and others; DOI: 10.1161/01.CIR.97.20.2031 · Source: PubMed

Zastrzeżenie

Prezentowane przeze mnie treści nie mogą być uważane za porady medyczne, nie zastępują konsultacji naturopatycznej oraz w niczym nie zastępują konieczności wizyty lekarskiej oraz leczenia w zakresie medycyny konwencjonalnej.
error: