trauma rozwojowa jako deficyt witaminy M


Trauma rozwojowa z lotu ptaka, czyli…

deficyt witaminy M

Przez całą moją młodość i część dorosłego życia nie spotkałam się  żyjąc w Polsce z pojęciem  traumy rozwojowej. Wszyscy oczywiście wiedzieli, co to jest trauma fizyczna, powypadkowa, czyli złamana noga, ręka, wstrząs mózgu i tym podobne. Niektórzy specjaliści od psychologii przebąkiwali o traumie psychologicznej powstałej w wyniku jednorazowego, negatywnego i szokowego wydarzenia. Nigdy natomiast nie słyszałam, aby ktoś wspominał o straumatyzowaniu w wyniku trudnego dzieciństwa lub z powodu innych negatywnych czynników, które powtarzały się regularnie, niejednokrotnie w przeszłości.

Osobom z wędrującymi bólami, tachykardią, zespołem jelita drażliwego, wiecznymi bólami głowy, zbyt szybkim lub zbyt niskim pulsem, po wykluczeniu przyczyn organicznych przy pomocy dostępnych testów medycznych, lekarze mówili: „to wszystko proszę Pani/proszę Pana jest w głowie, proszę iść do psychologa”.

Psycholodzy i psychiatrzy zwykle etykietowali problem takiego nieszczęśnika nazwą: „zaburzenia nerwicowo-depresyjne”, kazali wziąć odpowiedzialność za własne zachowanie, wbijali w poczucie winy za niedojrzałe spojrzenie na życie i wysyłali na terapie „gadane”. Często były to psychoterapie analityczne, dzięki którym pacjent zachęcany był do powrotu do przeszłości i wglądu poznawczego w bolesne wydarzenia z przeszłości według teorii psychoanalizy Zygmunta Freuda mówiącej, że tylko zrozumienie i opanowanie tego, co zepchnęliśmy w nieświadomość  i co nas czyni chorymi, może nas uzdrowić. Temu wiedeńskiemu lekarzowi, myślicielowi, neurofizjologowi i specjaliście od życia seksualnego węgorzy udało się przekonać pokolenia psychologów i psychiatrów do swojej kompletnie fałszywej teorii.

Terapie psychoanalityczne niestety pogarszają stan zdrowia straumatyzowanej osoby, wyzwalając tak zwane flash-back’i[i], kompulsywne analizowanie przeszłych wydarzeń, skutkujące zwiększeniem ogólnego stresu w ciele.

Od około dziesięciu lat sytuacja w Polsce się zmienia. Powstają jak grzyby po deszczu poradnie traumy rozwojowej. Jednakże nie ma jeszcze kompleksowego podejścia do człowieka cierpiącego na tego typu traumę. Mam tu na myśli nie tylko odpowiednie podejście psychologiczne do tego zaburzenia, ale także wsparcie całego organizmu na poziomie organicznym będącego w stanie chronicznego stresu. Stresu, który niszczy zdrowie i dosłownie skraca życie [ii]. Takie wsparcie od strony fizycznej może zapewnić naturopatia.

Jestem przekonana, że tylko podejście całościowe do człowieka na poziomie psychicznym, duchowym  i cielesnym jest w stanie go uzdrowić – ani sama praca psychologiczna, duchowa, ani samo skupienie się tylko na polepszeniu zdrowia fizycznego nie przyniosą oczekiwanych rezultatów. 

Traumę psychologiczną niektórzy postrzegają generalnie jako zaburzenie funkcjonowania mózgu lub wręcz jego chorobę. Bez wątpienia angażuje ona pewne systemy funkcjonalne w mózgu, ale pierwotnie i przede wszystkim dotyka funkcjonowania komórek w całym ciele.

trauma daje chroniczne poczucie oddzielenia od innych

Słowo „trauma” pochodzi z języka greckiego i oznacza ranę. Tak jak niegojąca się rana, trauma może zainstalować się w naszym ciele na dobre przez bardzo długi czas i niestety często, jeśli nie jest właściwie leczona, nęka nas do końca życia. Trauma rozwojowa jest to pewien stan wewnętrzny, który wynika z powtarzających się negatywnych zdarzeń zewnętrznych, głównie z okresu wczesnego dzieciństwa. Intensywność tych zdarzeń, różnie odbierana przez każdego z nas, przerosła nas tak bardzo, że przekroczyła możliwości odbicia się i powrotu do równowagi.  Trauma tworzy w nas stan wszechogarniającej bezradności.

Rdzeniem traumy jest chroniczne poczucie oddzielenia się od nas samych

… od naszych instynktów, od naszej zdolności do bycia „tu i teraz”, w chwili obecnej. Takie wieczne bycie w izolacji od toczącego się wokół nas życia, mimo, że przecież żyjemy i codziennie wykonujemy dziesiątki czynności, przynosi poczucie dogłębnej samotności i wynikające z niej cierpienie.  Niektórzy porównują traumę do tkanki bliznowatej – twardej i niedającej się modelować lub usunąć. Na poziomie psychicznym manifestuje się ona obniżeniem poziomu odbieranych wrażeń. Pewne ofiary traumy opisują swoje codzienne sensacje jakby siedzieli w kinie i obserwowali jako bierny widz własne życie na ekranie.

Nie należy mylić traumy rozwojowej z zespołem stresu pourazowego (z ang.PTSD  – Post Traumatic Stress Disorder), który powstaje w wyniku jednostkowego wydarzenia, na przykład wypadku samochodowego, napadu bandyckiego, trzęsienia ziemi, wybuchu wulkanu. Ten rodzaj traumy  wypadkowej jest znacznie rzadszym przypadkiem niż trauma rozwojowa i stosunkowo łatwo się z niej wyleczyć.  Ta ostatnia porównywana jest do cichej epidemii, często nie zauważana i lekceważona w krajach uprzemysłowionych. W Polsce – kraju szczególnie dotkniętym latami wojen, utraty niepodległości i „okupacji” radzieckiej – trauma narodowa jest odczuwalna i przekłada się na funkcjonowanie w rodzinach. Z tego względu często słychać stwierdzenia typu: „wszyscy jesteśmy straumatyzowani” lub „nerwicę proszę Pani/Pana to każdy ma”. Nie zgadzam się z tymi stwierdzeniami – trauma rozwojowa jest zaburzeniem znacznie poważniejszym i głębszym niż odczuwana w społeczeństwie trauma narodowa.

Trauma może być dziedziczna i międzypokoleniowa  

Straumatyzowani rodzice mogą przekazać potomstwu wariacje genowe [iii], które powstały za ich życia z powodu chronicznego stresu i niemożności zadbania o własne zdrowie. Okazało się, że wnukowie osób, które przeżyły holokaust miały takie same psychiczne i fizjologiczne symptomy jak ich dziadkowie. Inne badania naukowe udowadniają, że płód może „zabsorbować” chroniczny stres swojej mamy. Często w rodzinach obydwoje rodziców jest w jakimś stopniu straumatyzowana, ponieważ osoba zdrowa, która ma dostęp do siebie, nie chce i nie może żyć na stałe z kimś, kto ma zawężone pole zachowań i reakcji, jest zamknięty na siebie i na innych.    

Trauma jest „zaraźliwa” i lubi się przenosić z pokolenia na pokolenie na zasadzie błędnego koła

Straumatyzowani rodzice, którzy nie zdają sobie sprawy z własnego problemu, mimo najszczerszych chęci i jak najlepszych intencji straumatyzują swoje dzieci poprzez nieodpowiednie działania lub ich brak, co inaczej można nazwać emocjonalnym porzuceniem[iv].

Straumatyzowani rodzice traumatyzują swoje dzieci

Osoba, która nie czuje siebie samego, nie może odczuć głębokich więzi z własnym dzieckiem, nie jest w stanie spotkać się z nim na poziomie jego potrzeb i odczuwania.  Dla dziecka równie ważne a może nawet najważniejsze potrzeby oprócz jedzenia picia i ciepła  to potrzeba bycia zauważonym, potrzeba kontaktu wzrokowego, obecności emocjonalnej  i pocieszenia  i uspokojenia w chwilach braku poczucia bezpieczeństwa. To buduje prawidłowe reakcje układu nerwowego na bodźce zewnętrzne na całe życie.

Trauma lubi się kumulować 

Straumatyzowany mężczyzna, czy kobieta nie ma wyjścia, zwiąże się ze straumatyzowanym partnerem, ich dziecko dziedziczy więc zarówno traumę matki, ojca a także  ich przodków [v]….

Oczywiście zdarzają się rodzice z gruntu źli, którzy z premedytacją krzywdzą swoje dzieci lub rodzice z perwersyjną osobowością narcystyczną, z założenia niezdolni do miłości, którzy są źródłem traumy rozwojowej u ich dzieci. Jednak w większości przypadków rodzice kochają tak, jak potrafią i na ile im to dyktują ich możliwości. Nie ma więc sensu klasyfikowanie ich według starych, psychologicznych określeń – „ten rodzic był lub nie był wystarczająco dobry”. Nie chodzi tu przecież o dobre chęci, aby wszystko było w porządku.  Ci, których mózgi zostały funkcjonalnie zmienione poprzez traumę nie są po prostu w stanie być wystarczająco dobrymi rodzicami, jeśli nie trafią na kogoś, kto im uświadomi, na czym polega ich problem i jak go rozwiązać. Oczywiście najważniejsze jest, aby być na tyle pokornym, aby zauważyć, że sobie z czymś nie radzimy.

Osoby straumatyzowane są zablokowane w swoim rozwoju personalnym

Mózg pod wpływem traumy nie może zintegrować nowych doświadczeń. Z tego powodu często mówi się o straumatyzowanych w dzieciństwie ludziach, że są „niereformowalni”, niedojrzali, infantylni. Bycie straumatyzowanym to organizowanie każdego dnia swojego życia wokół wydarzeń z przeszłości tak, jakby były one w teraźniejszości, niezmienione przez upływ czasu. Każde nowe doświadczenie, spotkanie, wydarzenie są splamione przez przeszłość. Po traumatycznych wydarzeniach lub dzieciństwie patrzymy na świat innymi oczami, mając inaczej funkcjonujący układ nerwowy. Koncentrujemy całą naszą uwagę i wykorzystujemy całą naszą energię na opanowanie lub ucieczkę od intensywnych i negatywnych odczuć, na ogarniecie chaosu emocjonalnego, zamiast inwestować w siebie i we własne życie. Te ciągłe starania, aby dać sobie radę z całym wachlarzem reakcji fizycznych i psychicznych nie do zniesienia, może zaowocować po pewnym czasie chronicznym zmęczeniem [vi], chorobami neurodegeneracyjnym, zaburzeniami hormonalnymi, chorobami autoimmunologicznymi [vii], fibromialgią [viii]….. Choroby autoimmunologiczne dotykają przeważnie kobiet i to kobiety mają o 50 % większe prawdopodobieństwo na doświadczenie większej ilości negatywnych doświadczeń z dzieciństwa z uwagi na uwarunkowania społeczne i kulturowe, czego rezultatem może być trauma rozwojowa. Badania pokazały, że ponadprzeciętny status majątkowy nie chroni przed doświadczeniem negatywnych doświadczeń z dzieciństwa[ix].

Każda trauma rozwojowa ma swoje źródło w relacjach międzyludzkich

Każda trauma rozwojowa jest spowodowana przez innych ludzi, ma ona charakter relacyjny. Inni  ludzie mogą ją uleczyć, ponieważ inni ludzie ją spowodowali. Wychodzenie z traumy zaczyna się dzięki miłości – tutaj w kontekście prawdziwej, szczerej życzliwości, otwartości serca, cierpliwości i tolerancji osób/osoby, z którą jesteśmy w stałym kontakcie. Może to być terapeuta, przyjaciel, nauczyciel, czy osoba bliska. Niki Gratrix, światowej sławy terapeutka w zakresie traumy rozwojowej  określa traumę rozwojową jako deficyt Witaminy M, czyli witaminy miłości.

Trauma generuje chroniczne poczucie samotności

Badania naukowe z zakresu psychologii pokazały, że najważniejszą rzeczą w uniknięciu traumy rozwojowej jest obecność współczującej osoby w momencie, kiedy wydarza się potencjalnie zagrażający nam moment w życiu. Jeśli nie ma takiej osoby, jesteśmy „ściśnięci we własnym ciele” z powodu stresu wykraczającego poza nasze zdolności adaptacyjne i nie czujemy empatycznej obecności innych, nie ma zapewnień typu „jestem tu dla Ciebie i będę tu dla Ciebie”, mamy duże szanse wpaść w stan chronicznej traumy. Brak prawdziwej, emocjonalnej i duchowej obecności bliskich osób tworzy wszechogarniające poczucie alienacji i samotności, które niszczy zdrową miłość do samego siebie i do własnego ciała. Takie odłączenie się od sedna życia jest bardzo bolesne. Z tego  względu trauma rozwojowa nosi także miano traumy porzucenia. Nie chodzi tu tylko o ewentualne zaniedbania emocjonalne osób bliskich w dzieciństwie czy faktyczne, fizyczne porzucenie, ale także o porzucenie samego siebie.

wychodzenie z traumy zaczyna się dzięki miłości

Nie same wydarzenia są tu bezpośrednią przyczyną, ale sposób, w jaki nasz system nerwowy na nie odpowiada. Dlatego, zdarza się, że z dwójki dzieci wychowujących się w tym samym środowisku jedno z nich zakumuluje stresy, które rozwiną się w traumę rozwojową a drugie nie. Dużą rolę, w jaki sposób zareaguje nasz układ nerwowy, może odgrywać sposób przyjścia na świat. Zadajmy pytania naszym rodzicom – czy były komplikacje podczas porodu, jakie były pierwsze chwile i dni po porodzie?  Inną przyczyną mogą być większe potrzeby tego wsparcia jednego z dzieci podczas jego pierwszych dwóch lat życia i brak wystarczającej odpowiedzi rodziców na te potrzeby. Pierwsze dwa lata życia dziecka przez wielu specjalistów uważane są za krytyczne, jeśli chodzi o ryzyko rozwinięcia się wielu chorób w późniejszym jego życiu.

bycie świadkiem przemocy traumatyzuje równie mocno jak bycie ofiarą przemocy

Bycie świadkiem przemocy traumatyzuje równie mocno jak bycie ofiarą przemocy

Bycie świadkiem emocjonalnej, psychicznej przemocy (na przykład zawstydzanie, pogarda, krytykowanie, niezauważanie) pomiędzy innymi osobami z otoczenia jest dla dziecka tak samo traumatyzujące, jak doświadczenie tej przemocy na nim samym. Ponadto, wyniki badań pokazują, że tego typu przemoc emocjonalna okazuje się bardziej niszcząca niż przemoc fizyczna. Przyjęło się myśleć, że prawdziwie poszkodowanymi dziećmi są tylko te, które wywodzą się z rodzin z marginesu społecznego, czy z rodzin alkoholików, dlatego wielu ludzi z traumą rozwojową bagatelizuje swoją trudną przeszłość i umniejszają swoje cierpienie.

Tłumaczą sobie: przecież nigdy nie byłem/byłam molestowana seksualnie, nie wychowałem/am się w rodzinie alkoholika, moi rodzice mają wyższe wykształcenie i nie cierpiałem/am biedy. Prawda jest taka, że emocjonalny klimat, jaki panuje w domu rodzinnym, bycie świadkiem negatywnych zdarzeń pomiędzy rodzicami, rodzicami a rodzeństwem mają ogromny wpływ na wrażliwy układ nerwowy dziecka i może rozwinąć się w traumę rozwojową.

Reasumując, zakumulowany stres w zestawieniu z naszą ograniczoną zdolnością do adaptacji wyzwala po przekroczeniu wartości progowej nieprawidłowe funkcjonowanie  naszego systemu nerwowego odpowiedzialnego za regulację stresu. Jeśli negatywne zdarzenia są regularne i powtarzają się, to niestety nieprawidłowe reakcje mózgu na bodźce zewnętrzne stają się normą i wdrukowują się w naszą tożsamość. To nieprawidłowe funkcjonowanie może się manifestować poprzez wiele objawów fizycznych.  Pewne osoby mają zbyt szybki puls, kojarzony z reakcją na stres typu „walcz i uciekaj” albo zbyt wolny, kojarzony ze stanem zapadnięcia się w sobie i poczuciem beznadziei. Inni ludzie mają chroniczne bóle pleców, szczególnie części lędźwiowej i szyjnej, bez widocznych zmian strukturalnych, albo wędrujący ból po całym ciele, który w ekstremalnym wydaniu może manifestować się jako fibromialgia.

trauma wdrukowuje się w naszą tożsamość

Niezależnie od tego, jak bardzo nie potrafimy opanować wiecznego stresu i nawału negatywnych emocji mam dla Was dobrą wiadomość – z traumy rozwojowej można wyjść! Jeśli nie do końca, to jest możliwe załagodzenie codziennego cierpienia.

Dla jednych może to być kwestia trafienia na odpowiednią terapię w połączeniu ze wspierającym otoczeniem, co owocuje w miarę szybkim wyjściem z traumy, dla innych może to być kwestia wielu lat systematycznej pracy. Najważniejszą informacją jest ta, że trauma rozwojowa, w swojej najbardziej bolesnej formie nie musi być wyrokiem na całe życie.

Uwaga: Powyższy artykuł ma charakter informacyjny. Problemy ze zdrowiem psychicznym powinny być skonsultowane z certyfikowanym terapeutą od zdrowia psychicznego, psychologiem, bądź psychiatrą.

Źródła i definicje:


[i] Flash-back jest to ponowne emocjonalne przeżycie traumatyzującego wydarzenia z przeszłości z taką samą siłą, jakby się działo w teraźniejszości. Stan ten może być krótkotrwały lub trwać przez dłuższy czas, można w tym stanie utrzymać łączność z chwilą teraźniejszą lub zupełnie stracić świadomość tego, co się dzieje dookoła.     

[ii] „Relationship of childhood abuse and household dysfunction to many of the leading causes of death in adults. The Adverse Childhood Experiences (ACE) Study”; Felitti VJ, Anda RF, Nordenberg D and others; American  Journal of Preventive Medicine,  1998 May;14(4):245-58. doi: 10.1016/s0749-3797(98)00017-8. PMID: 9635069.

[iii] są to tak zwane polimorfizmy jednego nukleotydu SNP (z angielskiego single nucleotide polymorphism), które mogą powstać z powodu silnego lub chronicznego stresu, jako wynik epigenetycznego wpływu środowiska na nasz DNA.

[iv] 1. „Epigenetic Programming by Maternal Behavior in the Human Infant” Barry M. Lester, PhD and others, 2018 Oct 1. doi: 10.1542/peds.2017-1890 ,

2. “Epigenetic regulation of the glucocorticoid receptor in human brain associates with childhood abuse”, April 2009, Nature Neuroscience 12(3):342-8, DOI: 10.1038/nn.2270

[v] Study finds epigenetic changes in children of Holocaust survivors (va.gov)

[vi] 1. “Childhood trauma and risk for chronic fatigue syndrome: association with neuroendocrine dysfunction”,  Heim C, Nater UM, Maloney E and others, Archives of General  Psychiatry. 2009 Jan;66(1):72-80, doi: 10.1001/archgenpsychiatry.2008.508. PMID: 19124690.

2. “Early adverse experience and risk for chronic fatigue syndrome: results from a population-based study”, Heim C, Wagner D, Maloney and others, Arch Gen Psychiatry. 2006 Nov;63(11):1258-66. doi: 10.1001/archpsyc.63.11.1258. PMID: 17088506.

[vii] “Cumulative childhood stress and autoimmune diseases in adults”, Dube SR, Fairweather D,and others, Psychosom Med. 2009;71(2):243-250. doi:10.1097/PSY.0b013e3181907888

[viii]. Physical and sexual abuse in female patients with fibromyalgia. Carpenter MT, Hugler R, and others  1998 Dec;4(6):301-6. doi: 10.1097/00124743-199812000-00002. PMID: 19078326.

[ix] “Early adverse experience and risk for chronic fatigue syndrome: results from a population-based study”, Heim C, Wagner D, Maloney and others, Arch Gen Psychiatry. 2006 Nov;63(11):1258-66. doi: 10.1001/archpsyc.63.11.1258. PMID: 17088506.

Zastrzeżenie

Prezentowane przeze mnie treści nie mogą być uważane za porady medyczne, nie zastępują konsultacji naturopatycznej oraz w niczym nie zastępują konieczności wizyty lekarskiej oraz leczenia w zakresie medycyny konwencjonalnej.
error: